System zarządzania w CW Baltoro

System zarządzania w CW Baltoro

Niedawno w naszym CW Baltoro wprowadziliśmy nowy system rejestracji wejść na ścianę! Większość stałych użytkowników Baltoro została już poproszona o wypełnienie formularzy, które stanowią analogowy załącznik do wdrożonego systemu. Przyszedł czas żeby wyjaśnić po co cały ten ambaras i co dzięki temu RKW jako zarządca Baltoro i Wy jako użytkownicy zyskamy. Przed wprowadzeniem systemu przy każdym wejściu na ściankę trzeba było wpisać się na liście wraz z adnotacją czy posiadamy karnet czy opłacamy wejście jednorazowe. Niestety różnie z tym bywało, czasem ktoś zapomniał że karnet skończył mu się tydzień temu, czasem ktoś w ogóle nie wpisał się na liście. Drobne pomyłki a traciła na tym cała społeczność i mogły wynikać również problemy natury prawnej (podpisując listę potwierdzało się że wspinamy się na własną odpowiedzialność). Postanowiliśmy więc wprowadzić system, który jest wykorzystywany w wielu centrach fitnes i innych obiektach sportowych. Dzięki temu systemowi posiadamy informacje czy dany użytkownik był już na Baltoro, czy wypełnił formularz i potwierdził że wspina się na własne ryzyko, czy posiada umiejętność asekuracji i może wspinać się z liną. Jednocześnie to system wyświetla czy ktoś ma jeszcze ważny karnet lub ile wejść mu na nim zostało. W zamian za powierzenie nam swoich danych RKW przekazuje każdemu użytkownikowi indywidualną kartę, która współpracuje z całym systemem – od teraz przy wejściu wystarczy przyłożyć kartę do czytnika. Nie trzeba po raz tysięczny podpisywać listy i podawać swoich danych osobowych. Poprzez wprowadzony system członkowie RKW mogą również bez problemów korzystać z Klubowej wypożyczalni sprzętu wspinaczkowego i Biblioteczki z przewodnikami po rejonach wspinaczkowych. Na koniec należy również poinformować że RKW jako administrator danych osobowych działa w zgodzie z wprowadzonymi przepisami RODO....
Akcja PoRZĄDKI edycja VI

Akcja PoRZĄDKI edycja VI

Inauguracja Akcji PoRZĄDKI w tym roku odbyła się 21 kwietnia. Tym razem nie straszył nas deszcz a wręcz odwrotnie było ciepło i słonecznie, może nawet zbyt ciepło jak na fizyczną wydymkę. Jak co roku w Akcji wzięło udział sporo osób, których imion nie wymienię, bo pewnie o kimś bym zapomniał. Byli stali bywalcy, całe rodziny i „nowicjusze” dla których ta akcja była pierwszą choć pewnie nie ostatnią. Oczywiście spora część energii została spożytkowana na uprzątnięcie wszystkich śmieci w rejonie Kamieńca. Kiedy zauważyliśmy że coroczne akcje jak również systematyczne sprzątanie tego terenu przynosi efekty i śmieci z roku na rok jest coraz mniej Gabrysia odkryła prawdziwe dzikie wysypisko śmieci, dzięki któremu znowu możemy pochwalić się pokaźną stertą worków wypełnionych „łupami”. W tym samym czasie zwarta brygada zajęta była wycinką leszczyny i innych młodych drzewek, które przysłaniały zamek od południa i północy. Przycięto też gałęzie większych drzew tak by skały trzymały trochę więcej słoneczka i świeżego powietrza. Sporo energii poświęcono na usunięcie sterczących niewysokich pniaków, które pozostały po ostatniej akcji i straszyły obiciem czterech liter przy upadku z boulderów na  Prawym Zamczysku. Po uprzątnięciu śmieci na terenie Kamieńca wydelegowano grupę szturmową do sprawdzenia stanu uśmieciowienia Strzelnicy. Jak się okazało tam gdzie zaglądają głównie wspinacze śmieci jest jak na lekarstwo. Po przejściu całego rejonu tam i z powrotem nie nazbierano nawet jednego worka. Znacznie lepszy wynik w śmieciobraniu uzyskalibyśmy maszerując przez „Rezerwat” gdzie wspinaczom wstępu niestety zakazano. więcej Po ciężkiej pracy skorzystano ze świetnej pogody i jeszcze lepszego warunu i oddano się już innym przyjemnościom: wspinaniu, boulderowaniu i co najważniejsze regeneracji przy smażonej kiełbasie i nie tylko 😉   Przypominamy że od...
BoulderRes XII – Relacja

BoulderRes XII – Relacja

Co roku w połowie listopada do Rzeszowa, niczym Trzej Królowie do Betlejem, przybieżają łojanci z niemalże całej Polski, a także Ukrainy i Słowacji, aby wylać siódme poty w Centrum Wspinaczkowym Baltoro i dać upust swojej żądzy wspinu. Nie inaczej było w roku 2017, kiedy to Rzeszowski Klub Wysokogórski zorganizował już 12. edycję największych na Podkarpaciu  zawodów wspinaczkowych BoulderRes, na których zagościło bez mała 130 zawodników. 18 listopada od wczesnego rana, wszyscy przybyli wspinacze, w czterech grupach eliminacyjnych, walczyli o awans do rudny finałowej. Z tego wielkiego grona uczestników, do finałów przechodziło 6 najbardziej krzepkich mężczyzn i tyle samo najbardziej dziarskich kobiet. Doskonale potwierdza to zaciekłość walk toczonych na 20 fantastycznych boulderach, przygotowanych przez zgrany routesetterski team w składzie Krzysztof Szalacha i Szczepan Podolec. Nie będąc zbyt obiektywnym, jednak z przysłowiową ręką na sercu mogę stwierdzić, że chwytowi (słowo zaczerpnięte ze słownika Andrzeja Mecherzyńskiego-Wiktora) wykonali kawał dobrej roboty. Dzięki temu bezspornie wyłoniona została finałowa dwunastka, a każdy z eliminacyjnych boulderów został zatopowany. Sportowa rywalizacja to jednak nie wszystko, co można było spotkać na BoulderRes XII. Jako że są to zawody towarzyskie, a nie jakiś tam Puchar Polski (taka nasza mała zgryźliwa uwaga, nic nie mamy do zawodów Pucharu Polski) i biorąc sobie do serca okrzyki ludu wołającego chleba i igrzysk, zadbano aby na tegorocznych zawodach BoulderRes XII panowała wyśmienita atmosfera, a same zawody wyróżniały się w gronie podobnych imprez. Tego dnia w Centrum Wspinaczkowym Baltoro można było poczuć serdeczną koleżeńską aurę, zdrową rywalizację oraz unoszący się zapach świeżo parzonej kawy. Każdy bez wyjątku mógł posmakować tego przepysznego napoju, a zawodnicy mogli również zasmakować wyśmienitych ciastek mocy, przygotowanych specjalnie na tę...
Juniorzy na zawodach

Juniorzy na zawodach

W tym roku nasi juniorzy Anna Balicka i Jakub Sadrakuła  postanowili uczestniczyć w najważniejszych zawodach rangi pucharowej tj. Mistrzostwach Polski w boulderingu oraz na prowadzenie. Pierwsze zawody odbyły się na Warszawskim Murallu. Fakt, iż zawody odbędą się na nowej ścianie dawał gwarancję super imprezy i tak też się stało.   Arena zmagań murall Ostatecznie Ani brakuje jednego topa aby wejść do finału. Spada z niego kilka razy kończąc zawody na dobrym 7 miejscu. Kuba klasyfikuje się na miejscu 9 mniej więcej w połowie stawki. Mistrzostwa Polski we wspinaniu z liną odbyły się w tym roku w Lublinie.  Niewielki obiekt jak się okazuje spełnia wymogi i nawet w takim miejscu można zorganizować super zawody dla najmłodszych adeptów naszej sztuki. Drogi nakręcone z pomysłem rozrzucają ładnie stawkę. Co ruch to trudniej. Widać jak niewielkie pomyłki powodują stratę miejsca w finale. Ani kończąc pierwszą drogę eilminacyjną oraz dochodząc wystarczająco wysoko na drugiej udaje się do owego finału awansować. W finale zaś  nie ustrzegła się błędu co w konsekwencji zrzuca ją na i tak dobrą 6 pozycję. Kuba po dzielnym starcie w eliminacjach zajmuje 9 miejsce.  Rywalizacja z liną jest kwintesencją wspinania sportowego.  Należy zauważyć jednak problem w postaci braku wysokiego obiektu. Nic nie zastąpi wspinania z liną jak długa ciągowa droga po urozmaiconej formacji.  ...
Bo na Hvarze jest skwar

Bo na Hvarze jest skwar

Długi weekend majowy czyli popularna majówka, to bardzo dobry czas na rodzinny wypoczynek, a przede wszystkim na wspinaczkowy trip. W tym roku rozłożenie dni świątecznych na planie tygodnia pozwoliło na 9-cio dniowe wojaże, czego wielkim grzechem byłoby nie wykorzystać. Tak, też zrodził się plan wielkiego wspinaczkowego wyjazdu gdzieś w stronę Słońca. Nie będąc pewnym słonecznej aury w Naszym pięknym kraju, za to będąc pewnym tłumów w każdym Jego zakątku, palec na mapie przesuwał się coraz bardziej na południe, aż zatrzymał się na chorwackiej wyspie Hvar. Informacja o wyjeździe z szybkością błyskawicy rozchodziła się wśród środowiska rzeszowskich łojantów żądnych westowego wspinu. Ostatecznie liczba uczestników i uczestniczek zatrzymała się na liczbie 18. Uwaga wymieniam: Maciek, Iza, Paweł, Ania, Ola, Michał, Arti, Florian, Krzysiek, Gosia, Filip, Zbyszek, Dominika, Julek, Fredi, Damian, Aneta, Artur, uff… mam nadzieje, że o nikim nie zapomniałem. Pięć samochodów z tą ogromną grupą wyruszyło wieczorem z deszczowej Polski obierając południowy azymut z nadzieją na lepszą pogodę. Droga mijała spokojnie, jedynie zaburzył ją korek na granicy węgiersko-chorwackiej. Po odstaniu swojego i sprawdzeniu przez sympatycznych chorwackich graniczników powitała nas Chorwacja. Nie było to jednak powitanie takie jakiego oczekiwaliśmy – pełne słońca i ciepła, zamiast tego było szaro, buro i mokro, co wielu z nas bardzo niepokoiło. Przecież nie tak wyobrażaliśmy sobie ten trip, a im bardziej na południe  tym większy niepokój w nas narastał. Rozwiała go dopiero morska bryza jaką poczuliśmy na promie, którym z miejscowości Drvenik przeprawialiśmy się na Hvar.  Z całą pewnością można powiedzieć, że Chorwacja to kraj z magiczną pogodą, z jednej strony kraju, szaro-buro a tymczasem po drugiej piękne południowe słońce i bezchmurne niebo. Wyspa Hvar...
Akcja PoRZĄDKI edycja 5

Akcja PoRZĄDKI edycja 5

W sobotę 13.05.2017 odbyła się kolejna (piąta) edycja akcji PoRZĄDKI. Pogoda tej wiosny nie sprzyjała, kwietniowy termin został odwołany i przesunięty na maj, w którym też nie było lepiej – ostatecznie pomimo mżawki w Rzeszowie dziewięć osób  z różnych stron postanowiło uderzyć pod Kamieniec (z Rzeszowia: Artur, Edi, Krzysiek, Maciek B., Maciek Z., Szczepan i Adam; a z pod Krosna: Szymon i Artur). Jak się okazało słusznie, bo pogoda choć nie słoneczna to dopisała i przez cały dzień praktycznie nie padało. Nie czekając na owacje wszyscy ruszyli do roboty, korzystając z licznego w tym roku sprzętu ­–mechanicznego i ręcznego. Tym razem akcja skupiła się przy Zamku (Narożna Baszta, Prawe Zamczysko, Pilowa) i Słonecznej aż po głaz o dźwięcznej nazwie Zad Żółwia (pomiędzy droga a skałą Pilowa). Oczywiście zadbano również o Krowią Turnię i okolice Kursowych. Wycięto sporą ilość młodej leszczyny, która zasłaniała zamek i ukrywała nieznane skały. Od północy dostępne dla wspinaczy ukazało się Prawe Zamczysko, które po doczyszczeniu będzie ponownie nadawać się do wspinania. Podobnie Zad Żółwia, choć na razie mocno obrośnięty mchem ma szansę wrócić do boulderowych łask. Na pionierów czaka natomiast (wcześniej praktycznie nieznana) Pilowa, na której po wyschnięciu i podczyszczeniu będzie można wytyczyć kilka ciekawych linii. Oczywiście nie zapomniano w tym roku o wyzbieraniu śmieci, których było już jakby mniej (trzeba w końcu z workami ruszyć w Prządki i na Strzelnicę). Oprócz tego dosłownie wykoszono okolice Krowiej Turni, Kursowych i Słonecznej z wszelkich malutkich odrostów, które za rok były by już prawdziwą zmorą. Na koniec można powiedzieć że operacja zobaczyć zamek zakończyła się sukcesem. Jak tradycja nakazuje na koniec dnia ciężkiej pracy było ognisko i...